Bóg wie, co się skryło w ludzkich, szklistych, jasnych łzach...
Rzuciłam się na pierwszego lepszego demona,zadałam mu parę ciosów,nie poskutkowało,demon tylko uśmiechnął się chytrze.
Offline
Wzięłam kosę. Czas na obiadek. Jednym walnięciem zabierałam demonowi duszę i przez kosę ją wchłaniałam. Byłam taka głodna. Zjadłam już 5 demonów ostatnie 3. Oblizałam się ze smakiem i ruszyłam.
Offline
Zamachnęłam się na demona uśmiechającego się ku mnie.
Pierdzielony zboczeniec
Zadałam mu kilka kolejnych ciosów w brzuch.
Offline
-Demony uwielbiają grzeszyć więc nie bądź zdziwiona kiedy będzie lekko zboczony.- Krzyknęłam do niej. Zjadłam już 7 demonów a jednego jej zostawie. I nagle przeze mnie przepłynęła ogromna moc. Zmieniłam formę. Nie miałam oczów a w ich miejsce leciała sama krew. Krew leciała mi też z buzi. Miałam białą sukienkę poplamioną krwią a moja kosa też zmieniła formę. Była teraz okrwawioną piłą łańcuchową. Czas na zabawę...
Offline
Trochę się przestraszyłam patrząc na Trusię.Ale cóż...bywa.
Pomęczyłam się jeszcze trochę z demonem,po czym skoczyłam na niego,zadając mu ostateczny cios.
-Ha!-zawołałam z satysfakcją patrząc na martwe ciało demona.
Ostatnio edytowany przez Shantie (2013-12-28 16:03:30)
Offline
Kiedy Shantie wygrała wchłonęłam duszę ostatniego demona po czym zwróciłam się do Lucyfera.
-Słabi byli.-Powiedziałam znudzona.
-To teraz ty będziesz walczyć ze mną!- A Shantie osadził na drzewo i otoczył ją polem przez które nie mogła wyjść. No to rozpoczynała się walka na śmierć i życie...
Offline
Lucyfer wziął mnie pod szyję i trzasnął o drzewo. Wyłamałam pare. Ale szybko się podniosłam i moją piłą walnęłam go z taką prędkością że nie mógł mnie złapać. Ale kiedy przestałam walić go piłą skulił się z bólu a potem pięścią i rogami walił mnie a ja robiłam uniki.
Offline
Potrzebowałam pomocy. Rzuciłam piłą w stronę Shantie. Piłam wyłamała pole siłowe. Shantie mogła mi pomóc i ona może zniszczyć Lucyfera!!
-Walnij go mieczem z całej siły!!!- Krzyknęłam czując że zaraz umrę.
Offline
Otworzyłam szerzej oczy.
-Czy ty myślisz,że śmiertelnik,jest w stanie zabić demona?!-krzyknęłam do niej z wyrzutem.
Offline
-A nie?!!- Krzyknęłam. To śmiertelnik ma walczyć z szatanem, a anioły będą z nim walczyć w określonym czasie...
-WAL!!! ZNISZCZYSZ GO!!!-Wrzasnęłam.
Offline
-Nie...-szepnęłam.
A w momencie w którym chciał się rzucić na Truśkę,zblokowałam cios.Ale to było ponad moje siły.Próbowałam.Tak długo jak mogłam.
-Uciekaj rzesz Truśka!-warknęłam.
Offline
- BAKA (głupia) On cię zniszczy!!!- Krzyknęłam i popchnęłam Shantie najmocniej jak się dało. upadła i straciła przytomność. Ja jednak musiałam zginąć.
-żegnam- I wzięłam piłę walnęłam z całą mocą. I widziałam już tylko niebieskie miłe światło. Każda magia ma swoją cenę. Więc każdy dobry uczynek też...
Offline
I nagle budzę się w sali w której jest klucz. Sen? Shantie klęczy koło mnie... (trololololo)
Offline